środa, 8 maja 2013

Majówka majówką, ale gdzie to wolne? + coś specjalnego

Majówka minęła mi pod znakiem zachmurzonego nieba i remontu w domu.
Jak na razie mam dość malowania na najbliższe 3 lata. 
Jak nie na dłużej. 

Ale podsumowujac to jestem zadowolona. 
Mój pokój, w końcu wygląda jak moje miejsce. 

W sumie to jednego dnia udało mi się wyrwać z szału malowania. 
Pojechałam sobie z koleżnaką do Gdańska na zjazd Replay Team
To było ciekawe doświadczenie.
Bardzo pozytywne i w pewnym sensie wymagające ode mnie samozaparcia.
Sherlock przez pasy? Why not? :D 
4 kilometrowy spacer po odludziu z dziwnym GPS-em ? No jasne. 
Pani Prezes biegająca po lesie na koturnach? Hue hue tego, to ja chyba nie zapomnę. 
No, ale tak czy inaczej było fajnie.
I miło mi, że dziewczyny tak się o mnie martwiły *_* 
Mamy tylko nadzieję, że następnym razem bęzie nas więcej.!
I że nie tylko my, będziemy robić z siebie idiotki xd

Wzięłam dzisiaj do ręki aparat. 
I Eris oczywiście.
Robienie jej zdjęć nadal poprawia mi humor, choć efektów zbyt ciekawych nie ma.
Czas chyba zatroszczyć się o nowy aparat albo oddać ten do naprawy.
Mam duży problem aby cokolwiek nim wyostrzyć - nawet na statywie. 
Myślę, że uszkodził się przy jego ostatnim upadku. 
Po prostu zabiję mojego brata - to jego wina. 
Ehh... 







No, to by było tyle, jeśli chodzi o zdjęcia. 

Teraz "specjalna" część wpisu. 
Mój Czart Piekielny ostatnio dodała u siebie interesującą notkę. 
Tym samym zachęciła mnie do napisania czegoś podobnego. 
Bo czemu nie?
Moje doświadczenie i przekonania bywają różne, a o temacie lubię się wypowiadać. 
Mamy w naszym blogowym światku sporo fanów zarówno mangi jak i anime, jestem jednym z nich. Przy niektórych sądzę, że osiągam już rangę weterana. Od jakiegoś czasu uczestniczę w konwentach, na forach wypowiadam się od lat pod różnymi nickami.. Więc, czemu by o tym nie opowiedzieć?

~ Od czego i kiedy to się zaczęło?

Uhh... swój początek z anime datuję gdzieś na 2003 rok. Miałam 8 lat i niezbyt lubiłam "bajki", które nam puszczali. Skacząc po kanałach zatrzymałam się na jakiejś zagranicznej stacji, gdzie leciało jakieś anime. Byłam zachwycona ruchem postaci, tym, że różnią się od tych wszystkich tak uwielbianych przez mojego brata, czy też rówieśników. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że tak to na mnie wpłynie. To było moje pierwsze zetknięcie z tematem i słabo je pamiętam. Potem oczywiście usiłowałam szukać  - tyle razy przeszukiwałam listę kanałów, że znałam ją na pamięć. Czasem mi się udawało. W pamięć szczególnie zapadły mi obrazy z anime, które po raz pierwszy oglądałam prawie codziennie [odcinek po odcinku] na Hyperze. Przez wiele lat nie wiedziałam co to było, ale dzięki mojemu uczynnemu koledze już wiem. Last Exile - tak.. To było upalne lato, a ja miałam ospę. Żeby się nie drapać zajmowałam umysł oglądaniem. To było w 2005 albo w 2006 - pewności nie mam. Tak się zaczęło. 
Z mangą zaprzyjaźniłam się w czasach gimnazjum, kiedy próbowałam zamknąć się całkowicie w swoim świecie. Wtedy też, pokochałam fantastykę i przez nią miałam przerwę z M&A. 

~ Jak to na mnie wpłynęło?

Cóż, myślę, że to pomogło mi pielęgnować moje pragnienia, dzięki którym próbowałam się rozwijać plastycznie. Nadal próbuję. Widzę, że nie posiadma wielkiego talentu, ale czasem coś uda mi się narysować tak, że to mi się podoba. Szczególnie kiedy zaczęłam próbować z kilkoma punktami zbiegu perspektywy :D Poza tym.. Stałam się wrażliwsza na obraz jaki widzę. Nauczyłam się patrzeć przestrzennie, zauważać wiele szczegółó na raz. To przydatne. Łatwiej też zapamiętuję np. rozstawienie przedmiotów w pomieszczeniu. 
 Jednak pytanie brzmi "jak to na mnie wpłynęło?", a nie "czego mnie nauczyło?".
Hmn.. 
Pytanie nie należy do prostych. 
Powiedzmy, ze dzięki temu wpływowi zaznałam różnorodności charakterów oraz zobaczyłam, że każdy może się zmienić i poukładać swoje życie od nowa. Potrzebowałam tego, wiary, że takie coś może się udać i że będę szczęśliwa. Czasem identyfikowałam się, mniej lub bardziej z bohaterami, jednak nigdy nie chciałam być żadnym z nich. Bywało tak, ze chciałam posiadać poszczególne cechy - stworzyć z ich połączenia nową siebie. Poniekąd mi się udało. Choć poskutkowało to tym, że teraz bywam tak zmienna. 

~ Relacje ze znajomymi i rodziną

Moje relacje z rodziną nie uległy większej zmianie. Mój tata jak czasem widzi co oglądam, to tylko się ze mnie naśmiewa, że na bajeczki mi poszło - ale ogółem ma to gdzieś. Z kolei moja mama - cóż.. kiedyś nie rozumiała, nie potrafiła zrozumieć co mnie w tym pociąga, dlaczego jak widzę jakiegoś japońskiego aktora to wzdycham itd. Ale próbowała - i za to ją cenię. Dzisiaj nadal nie jest tego pewna, ale nie przeszkadza jej to. Czasem oczywiście ponarzeka sobie, że jej dziecko mogłoby byc normalniejsze - tsaaa. Z drugiej strony jeśli jest jakiś event, konwent czy wyjazd - to właśnie z nią łatwiej mi się dogadać. Najbardziej zapadła mi w pamięć jej mina, kiedy ostatnio jej powiedziałam, że w przyszłym roku po maturze chcę jechać albo do Tokyo albo do Seulu :D Najpierw się zacieła, a po kilku wdechach stwierdziła, że wcale jej to nie dziwi i że pomyslimy. x.x
Co do brata... moje relacje z młodym zawsze były napięte. Z upływem lat to się nie zmienia. Choć czasem to właśnie anime jest jedynym tematem przy którym się na siebie nie wydzieramy. Niestety jego gust nie pokrywa się z moim, choć czasem nawet pomimo dąsów i tak ogląda ze mną - i do końca nie przyzna, że mu się podobało. 
Znajomi. 
Hmn.. na moich prawdziwych i bliskich znajomych nie miało to wpływu. Dogadujemy się bez względu na to co mnie lub ich interesuje. Z rugiej strony ich większość także ogląda i czytuje, więc mamy kolejne tematy do rozmów. Nic poza tym. 
Nie. 
Choć czasem denerwują mine znajomi fantaści, którzy po wszystkich z fandomu jeżdżą tak samo. 
A przecież nie każdy jest taki sam. 
Grr...

~ Gusta muzyczne

Muzyka od zawsze wiele dla mnie znaczyła. A jak powszechnie wiadomo - mój gust jest dziwny. 
Nie lubię się ograniczać w tej materii. 
Słucham ogółem muzyki - a nie poszczególnego gatunku, choć bywają takie, których nie lubię. 
Co do muzyki z openingów itd. 
Tak, to jak wiadomo wciąga - często zdarza się, że takie piosenki są naprawdę dobre i nuci się je nawet nieświadomie. 
Z resztą dlaczego by nie słuchać? 
Przez to poznałam j-rock, j-pop, potem k-metal i j-metal, częściowo symfoinikę i nadal słucham.
 Do tego teraz k-pop. 
Nie widzę w tym niczego złego i jakoś wcale mi się to nie kłóci z moimi gotycko-metalowymi zapędami. 
I właśnie to w sobie lubię. 

~ Co oglądałam?
- Last Exile
- Accel World
- Ah! My goddess  [coś z tego też było..]
- Air
- Akikan!
- Angel Beats!
- Angel Sanctuary
- Ano Hi Mita Hana No Namae Wo Bokutachi Wa Mada Shiranai
- Another [w trakcie]
- Ao no Exorcist
- Black Blood Brothers
- Black Lagoon
- Bleach [nie całe, bo się znudziłam]
- Blade
- Blood C
- Blood +
- Campione !
- Claymore
- Chihayafuru
- Chobits
- Chrono Crusade
- Code Geass [w trakcie x.x]
- Colour Cloud Palace
- D.Gray-Man
- D.N.Angel
- Dantalian no Shoka
- Deadman wonderland
- Death Note
- Dragon Ball [niestety T.T]
- Durarara!
- Elfen Lied [w trakcie]
- Evangelion
- Fairy Tail [tylko częściowo - nie podołałam]
- Full Metal Alchemist
- FMA : Brotherhood
- Full Metal Panic!
- Gakuen Heaven
- Gantz [never again]
- Ghost Hound
- Gosick
- GTO
- Green Green
- Gyo
- Hellsing
- Hellsing Ultimate
- Highschool od the dead
- Higurashi no Naku Koro ni
- Innocent Venus
- Junjou Romantica
- Kami nomi zo Shiru Sekai
- Kampfer
- Karin
- Kateikyoushi Hitman Reborn!
- Kuroko no Basuke
- Kuroshitsuji I, II
- Kyoukai Senjou no Horizon
- Legend of Duo
- Mahou Shoujo Madoka Magica
- Naruto + Shippuuden [never again]
- Neon Genesis Evangelion
- Omamori Himari
- One Piece
- Ore no Imouto ga Konnani kawaii wake ga nai I, II
- Otome Youkai Zakuro 
- Ouran High School Host Club
- Pandora Hearts
- Queen's Blade
- Red Garden
- Rental Magica 
- Romeo x Juliett [prawie przebrnęłam]
- Rosario to Vampire I, II
- Rozen Maiden
- Rozen Maiden : Traumend
- Seitokai Ichizon
- Sengoku Basara
- Slayers
- Soul Eater [nie skończone]
- Special A
- Sweat Punch
- The Legend of Black Heaven
- Toradora
- Tsubasa Chronicle
- Vampire Hunter D
- Vampire Knight
- Vampire Knight Guilty [nie całe]
- Wasurenagumo
- Witch Hunter Robin
- Yamato Nadeshiko Shichi Henge
- Yondemasu yo, Azazel-san
- Yosuga no Sora
- Zero no Tsukaima

I to chyba koniec. Nie zaprzeczam, że mogłam coś przegapić. 
Ehh..
A moja ulubiona manga to :
* The Breaker
* Claymore
* Rosario to Vampire
* Kuroshitsuji

Nie mam już siły myśleć x.x

~ Określenie "otaku"

Ehh.. Raczej staram się unikać tego tematu. Po latach dyskusji na ten temat z róznymi ludźmi stwierdziłam, że tak bedzie lepiej. Zdania są tak podzielone..  jak w polityce.
My [jako polacy, czy też ogólnie fani Japonii] tytułujemy siebie jako Otaku. Dla większości z nas to jest szpan, coś czym można się chwalić.. 
Z drugiej strony jest to przekonanie, które mówi, że Japończycy mają "uczulenie" na to słowo. 
Nie dziwię się im - w końcu jeśli uwielbienie zmienia się w psychozę to nigdy nie jest zabawne. 
I tu jest ten odwieczny spór. 
Jestem otaku czy nie?
Mogę się tak tytułować?
Hmn.. każdy ma swoje wnioski na ten temat. 
Ja wolę nie używać tego słowa. 
Częściej nazywam siebie po prostu fanką Japonii czy też Azji, albo np. japonistką. 
To bardziej trafne wobec mojej osoby, bo przecież nie interesuje mnie sama manga i anime. 
Zwracam także dużą uwagę na historię, kulturę i zwyczaje tych krajów, bo to także mnie interesuje. 
Dlatego mam w planach np. naukę języków takich jak Japoński i Koreański. 


Na koniec jeszcze coś na rozweselenie - po prostu uwielbiam ten kawałek :D
Wersja z polskimi napisami ;)

Mam nadzieję, że ktoś dobrnął do końca x.x

Thank's for your time. 
Chat.Noir


piątek, 19 kwietnia 2013

MMZ 8 - "Mercy"

Wpis nie lalkowy - czasem i tak może się zdarzyć.

MMZ - chyba tylko ja się jeszcze w to bawię - no, ale przecież nie było określonych reguł czasowych.
A poza tym - podoba mi się ta akcja. 
Jestem przy numerku 8 tytułem "Mercy"..
Miłosierdzie, jakoś to słowo nigdy do mnie specjalnie nie przemawiało. 
Słyszymy je najczęściej w kościele lub jakichś domach pomocy dzieciom, chorym czy starszym. 
Ale co ono tak naprawdę znaczy?
Czy przez miłosierdzie rozumiemy pomoc finansową dla biednych?
Dla bezdomnych, ubogich bądź chorych?
Czy wystarczy dać im odpowiednią sumę by szczycić się tym, że jest się miłosiernym?
Hmn.. to jest dobre pytanie.
I ma zapewne miliony odpowiedzi. 
Sama nie umiem na nie odpowiedzieć - i otwarcie przyznaję się do tego. 
Nigdy nie byłam wobec nikogo miłosierna - przynajmniej tak jak to rozumie kościół. 
I wątpię czy kiedykolwiek będę - taka moja natura. 
Nie oczekuję też tego od nikogo - ani wobec mnie, ani wobec innych. 
Moim zdaniem, wolna wola - to ona powinna pchać nas do czynienia dobra bądź zla, a nie jakieś sugestie bądź prośby innych ludzi. 
To w końcu nasze życie, nasze wybory. 
Nasze sukcesy i nasze błędy. 
Więc sami weźmy za to odpowiedzialność. 

Tak jak napisałam w pierwszej linijce - jest to post nie lalkowy. 
Eris siedzi sobie na swojej półce i z nieco naburmuszoną miną kontempluje to co dzieje się za oknem. 
W końcu nikt nie powiedział, że musi się Ona pojawiać w każdym wpisie. 

Robiąc te zdjęcia - pomimo, że publikuję tylko 3 - odczuwałam jakiś rodzaj przyjemności. 
Ci, którzy zazwyczaj czytują moje wywody wiedzą jaki jest mój sotsunek do róż. 
Zawsze kochałam te kwiaty i zawsze będę je kochała. 
Symbolizują dla mnie coś, co nie jest takie łatwe do opisania. 
Szczególnie jeśli kwiat był prezentem od ważnej osoby - wtedy jego symbolika ma jeszcze głębsze znaczenie. I jest dla mnie ważniejszy.
[Może kiedyś sfotografuję perłę mojej różanej kolekcji - prezent od rodziców na 18 urodziny. Piękny bukiet z 18 białych róż, który zajmuje honorowe miejsce na meblach.]



Ten kwiat dostałam w zeszłe wakacje - bez większej okazji.
Jednak sprawił mi wielką przyjemność ;)




Nie jestem w 100 % pewna, dlaczego akurat wizerunek zasuszonej róży kojarzy mi się z miłosierdziem, ale tak właśnie to przedstawiam. 
Takie było moje pierwsze skojarzenie i odczucie, gdy spojrzałam na to słowo. 
Czy dobrze to odbieram?
Nie wiem. 
Jednak to moja własna interpretacja i będę się jej trzymała. 


Jeśli chodzi o muzykę. 
Hmn.. w mojej playliście, z tym słowem wiąże się tylko jedna piosenka. 

Duffy - "Mercy"


Tak, pasuje. 

A od rana w mojej głowie gra coś zupełnie innego, choć wydaje mi się, że w odpowiednim rozumieniu to słowo przewija się także przez tematykę i tego utworu. 


Jak widać [i słychać] koreański virus nadal mnie trzyma. 
I ma się bardzo dobrze. 
Myśląc o tym coraz częściej, zaczęłam się zastanawiać nad tym, dlaczego właściwie mam się ograniczać do jednego stylu, jednego gatunku muzycznego albo jednej tematyki. 
Nie widzę w tym sensu. 
Więc, czy będąc codziennie zmienną i otwartą na wszystkie horyzonty mogę być jednocześnie sobą?
Zobaczę za jakiś czas. 
Przecież mogę spróbować. 
I chcę. 
;)

Thanks for your time. 
Chat.Noir

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Nareszcie wiosna !

Huh - w końcu za oknem niezła pogoda, fajna temperatura i brak śniegu. 
To motywuje do robienia czegokolwiek. 
Niestety jak to ja, bez małych wypadków się nie obędzie. 
Jednak ominę ten temat, bo po co o tym truć?
Korzystając z ładnego, ciepłego słoneczka zachciało mi się porobić zdjęcia, no ale zapomniałam, że mój aparat odmawia posłuszeństwa. 
Czas go oddać do naprawy, albo rozejrzeć się za nowym - w końcu ten już swoje przeszedł. 
Był jednak tak miły i pozwolił mi na kilka ujęć - czort z tym, że nie do końca je wyostrzył. 

Eris ma się dobrze - ostatnio dostałam w końcu te przeźroczyste gumeczki, więc jej szyja nie świeci już czernią :D jest też stabilniejsza, bo nieco inaczej je założyłam i udało mi się pozbyć efektu pieska z głową na sprężynie - wiecie o czym piszę, prawda?

Od kiedy ma obitsu... jakoś inaczej na nią patrzę. 
Nie jest tą samą paskudą, ma inne kształty i inaczej się "porusza". 
Cieszy mnie to. 
W końcu Ona także ewoluuje - razem ze mną. 
A zmiany są dobre - ostatnimi czasy nawet bardzo. 

Chciałabym ją dopracować - brakuje jej jeszcze kilku drobiazgów, ale to musi poczekać. 
I będzie czekało jeszcze długo - bo mam cel, który jest teraz priorytetem. 
I uprzedzam, że to nic lalkowego - ale wiążącego się ze mną. 
Mam nadzieję, że mi się uda ;)
Będę wtedy niezmiernie szczęśliwa. 




Na tym ostatnim dziwnie jej się grzywka ułożyła - dopiero teraz to widzę. 
No, ale niech już będzie. 

Edit : Grrr... Pinger odmawia posłuszeństwa i nie chce dodać nowego wpisu. 
-.-
Spróbuję później...

Thanks for your time.
Chat.Noir